e-AudioBox.pl

Tam, gdzie słowo oraz dźwięk spotykają świadomość…

Żywioły, które się budzą – część II: Linia napięcia między człowiekiem a Ziemią

Świat wchodzi w fazę coraz wyraźniejszego przecięcia między siłą natury a cywilizacyjnym konstruktem, który zbyt długo próbował nią sterować. Człowiek, kierowany potrzebą władzy nad materią i podszeptami ego, wykorzystywanymi bezwzględnie także przez siły innej natury stał się integralnym elementem napięcia między planetą a jej własnym rytmem. To, co miało być postępem, coraz częściej nosi znamiona autodestrukcji.

Fakty już nie do zignorowania

Jeszcze dwie dekady temu takie obserwacje nazwano by przesadą albo ezoterycznym absurdem. Dzisiaj mamy przed oczami wymowne znaki: wysychające rzeki, trzęsienia ziemi w strefach uznawanych za stabilne, gwałtowne gradobicia w tropikach, anomalia pogodowe na szerokościach, które przez tysiące lat miały stały klimat. Natura przestaje być tłem a staje się głównym bohaterem globalnej sceny wydarzeń, współkształtując przyszłość nowego świata.

Wschodnie wybrzeża USA to huragany coraz częstsze i gwałtowniejsze, przerysowujące linie brzegowe a trend ten będzie już tylko rósł. Centralna Azja: tutaj step przechodzi w pustynię; północna Syberia zaczyna kwitnąć. Południe Europy: woda zalewa doliny oliwek i winorośli i w najbliższych latach ten proces nie wyhamuje. Świat realnie przestawia bieguny życia, przesuwając granice tego, co dotąd uważaliśmy za nie możliwe.

Reset planety: bolesny, lecz konieczny

Ziemia jako żywy organizm próbuje przewartościować własne zasoby przy minimalizacji destrukcji. To duchowy reset, trudny, ale nie do zatrzymania. Energia zmagazynowana w skorupie domaga się ujścia. Uśpione od stuleci wulkany tlą się i wracają do aktywności. „Pierścień Ognia” wokół Pacyfiku ponownie staje się areną gwałtownych procesów. Jeśli łańcuch erupcji rozciągnie się od Filipin po Andów w najbliższych kilkunastu miesiącach, może dojść do poważnego w konsekwencjach globalnego ochłodzenia, którego nie przewidują standardowe modele klimatyczne.

Źródło napięcia bije w człowieku

Coraz wyraźniej widać, że wojny, akty przemocy i masowe cierpienie generują echo w polu planetarnym. Gdy w 2022 roku wybuchł konflikt w Europie Wschodniej, nad regionem odnotowano anomalie jonosferyczne. Jedni uznali to za zbieg okoliczności, inni za ślad zjawiska, które starożytni nazywali „energią krwi”.

W tradycjach ezoterycznych (szczególnie gnostyckich) opisuje się Archontów – pasożytnicze, nieorganiczne byty, które żywią się niskimi wibracjami ludzkich emocji takimi jak: strach, ból, gniew, rozpacz… Wg. tych przekazów Ziemia jest „farmą/więzieniem”, gdzie ludzkość utrzymywana jest w chaosie, aby wytwarzać tzw. „loosh” energetyczny pokarm. Z moich odczytów pola energii i osobistych wizji wyłania się niestety obraz spójny: elity (w roli sług) prowokują wojny i kryzysy, zwiększając produkcję „loosh”. Linia napięcia między człowiekiem a Ziemią staje się zatem realną linią frontu.

Odpowiedź planety: podnoszenie częstotliwości

Przebudzenie żywiołów to także reakcja Ziemi na ten pasożytniczy program. Podnosząc własną częstotliwość (co odczuwamy m.in. jako skoki rezonansu Schumanna), planeta próbuje „zagłodzić” Archontów i wszelkie podobnej natury inne byty i istnienia wysoką wibracją miłości i spokoju, która jest dla nich niestrawna. Jednocześnie ci, którzy tracą kontrolę, próbują ją ratować eskalują konflikty (tak jak w Europie Wschodniej) i generują nowefale lęku (pandemie, strach klimatyczny).

Tak powstaje nowa mapa Ziemi, nie tylko geologiczna, ale przede wszystkim wibracyjna. Tam, gdzie zbiorowo przeżywa się strach, agresję lub rozpacz, grunt staje się niestabilny. Tworzą się „linie napięcia”, pasma, które mogą być przyszłymi epicentrami wydarzeń.

Bliski Wschód: „brama pustyni”, stare technologie i strefa płyty

Bliski Wschód leży na jednej z najbardziej aktywnych płyt tektonicznych, a od dekad trwa tam drżąca równowaga. Jeden większy wstrząs fizyczny lub polityczny może szybko zapoczątkować reakcję łańcuchową o odczuwalnych skutkach dla trzech kontynentów. Zarówno dawne proroctwa od tych sybillińskich po współczesne channelingi mówią o „rozszczelnieniu bramy pustyni” i gwałtownym przesunięciu wód w stronę Morza Czerwonego i Zatoki Perskiej.

W tym kontekście warto tutaj wspomnieć swojego czasu dość popularne hipotezy Zecharii Sitchina: Anunnaki, Nibiru, starodawne porty kosmiczne. Choć odrzucane są przez główny nurt, w analityce alternatywnej stanowią ramę interpretacyjną: Mezopotamia jako centrum operacyjne, a dzisiejsze wojny jako zastępcze starcia frakcji elit lojalnych wobec różnych odłamów „tamtych” o ukrytą technologię i „bramy” (Stargates). W takim ujęciu „Przebudzenie żywiołów” w tym regionie oznacza dwie opcje, budzenie uśpionych instalacji oraz próbę celowego kataklizmu np. narzędziami sejsmicznymi, by je ujawnić lub zniszczyć. Z moich wglądów wynika, że to etap maskowania tego, co się wydobywa na powierzchnię, by odsłonić prawdziwe oblicze wypaczonych historii ludzkości.

Azja Południowo-Wschodnia: „drugie wezbranie wód”

Linie brzegowe Indonezji, Filipin i Japonii są coraz bardziej narażone na zmiany dna oceanicznego. Istnieje scenariusz, w którym jeden większy ruch tektoniczny wywołuje falę o zasięgu globalnym dawniej nazywaną „drugim wezbraniem wód”. Oby się nie ziścił, bo skutki odczułby cały świat: od Australii po zachodnie wybrzeża Ameryk. Niestety, to co płynie jako informacja z pola energii wskazuje, iż dzisiaj, już nie sposób rozważać to jako teoretycznie możliwe wydarzenia, ale jako scenariusz zdarzeń, które powoli, ale skutecznie urealnia się i przygotowuje do pełnej aktywności.

Północ się wynurza: nowe wyspy świadomości

Na północy natomiast zachodzi proces odwrotny. Grenlandia i Islandia doświadczają odbicia izostatycznego, powolnego wznoszenia lądów po ustąpieniu lodowców. Dla nauki to naturalny cykl a dla duchowych interpretacji symbol wynurzania się „nowych wysp świadomości”. Miejsca dotąd ukryte zarówno fizycznie jak i energetycznie znów ujrzą światło dzienne.

Wielokrotnie zapowiadałem wcześniej, przy różnych okazjach podczas audycji, paneli lub innych spotkań także pewne zjawisko w basenie Morza Śródziemnego. A mianowicie wyłonienie się wielkiej struktury z jaśniejącym na szczycie obiektem przypominającym nieco piramidę. Czas tego „ujawnienia” nie jest daleki i nie będzie obojętny zwłaszcza dla Włoch i Grecji. Poświęcony będzie temu zupełnie oddzielny tekst wiec tutaj tylko dzisiaj o tym napominam.

Cykl kataklizmów i odzyskiwanie pamięci

Teorie cyklicznych kataklizmów m.in. Bena Davidsona mówią o przesunięciach biegunów i gwałtownych zmianach poziomu wód. Z kolei Graham Hancock i Randall Carlson dokumentują geologiczne takie anomalie np. gigantyczne „rysy” w Ameryce Północnej, wskazując na potężny potop jaki miał miejsce ok. 12 tys. lat temu. Tak przy okazji, biblijny potop w dużej mierze „przepisał” treści z wcześniejszych sumeryjskich przekazów – Epos o Gilgameszu.

Spór między oficjalną nauką a nauką alternatywną dotyczy istnienia zaawansowanej, globalnej cywilizacji sprzed ostatniego kataklizmu. Przykładem takim są Atlantyda czy Lemuria. A zatem „wynurzanie” Północy staje się w zasadzie wymowną metaforą: tak jak ląd zdejmuje ciężar lodu, tak świadomość zdejmuje gorset amnezji. Göbekli Tepe i wielu innych badaczy tematu od dawna sugeruje, że nasza „oficjalna” historia jest młodsza niż rzeczywiste początki. Wchodzimy w czasy, kiedy to rozstrzygnięcia tych kwestii nabiorą zupełnie innego wymiaru praktycznego a nie tylko sporu teoretycznego.

Polska między biegunami: azyl i neutralizacja

Europa, w tym Polska, leży między biegunami: geograficznie pomiędzy Wschodem a Zachodem a energetycznie między strefą napięcia i polem spokoju. Wielu mniej lub doskonale znanych jasnowidzów widzi nasz region jako kluczowy dla równoważenia sił. Zgadzam się z tym, chociaż ostatnie lata – energia społeczna w Polsce, przebudowa mentalna Polaków – zaburzyły pierwotny fundament energetyczny i przez to wpływ przyszłościowy. Mimo to Polska, zasilana energią trzech żywiołów, powietrza, ziemi i wody, ma realną szansę stać się przestrzenią duchowej neutralizacji i punktem odniesienia, azylem fizycznym i duchowym. To jednak nie oznacza braku trudności, lecz wyjątkową rolę. Trudy transformacyjne i wszystko co z tym jest związane będzie obecne również w Polsce chociaż w zupełnie innej wariantowości, skali trudów niż wiele innych regionów Europy, świata.

Broń eksperymentalna i „sterowanie pogodą”

Ryzyko eskalacji militarnej obejmuje technologie eksperymentalne: elektromagnetyczne, sejsmiczne, biologiczne. Oficjalnie nikt ich nie potwierdza, ale nazwijmy to „pośrednie ślady” takie jak lokalne zaniki sieci, niezwykłe błyski w atmosferze, zmiany struktury chmur, prowokują pytania. Próby sterowania pogodą mogą zaburzać i zaburzają prądy powietrza i jonosferę, wywołując kaskady anomalii od huraganów po susze, od burz magnetycznych po trzęsienia ziemi. Niezależnie od pieczęci oficjalnej nauki, wiele tzw. „hipotez” dobrze przewidziało występowanie tych zjawisk. Dość szybko potem rzeczywiście wystąpiły.

Czarne Goo: mroczny wektor Transhumanizmu

Najmroczniejsza chyba warstwa tych narracji to „Czarne Goo” inteligentna, programowalna substancja, nierzadko łączona z hipotezą pozaziemskiego pochodzenia. W moich wglądach pojawia się często, zbyt często, aby być na to obojętnym, obraz podziemnej groty: rozległa przestrzeń, nietypowe struktury i jezioro czarnej masy, w której spoczywa częściowo zatopiony zbiornik przypominający sarkofag. W nim jest stara istota, połączona kolektywnie/rojowo z innymi, działającymi zadaniowo wobec ludzi, pasożytniczo i wrogo. Energetyka tego miejsca jest ciężka i nieprzyjazna, a zarazem wyraźnie słabnąca. Istota ta jakby wygaszała się naturalnie, umierała. Próby wstrzymania tego procesu nie przynoszą efektów. Zawsze w puencie tego obrazu pojawia się przekaz: to szansa dla ludzkości. Tyle z obszaru wizji, które pozwalam sobie łączyć z Czarnym Goo.

Natomiast istniejące w ogólnej przestrzeni wielu hipotez i informacji wątki militarne sugerują, że kompleks wojskowo-przemysłowy mógł wejść w kontakt z tą substancją i próbować ją „uzbroić” tworząc nanotechnologiczną broń asymilującą. To ścieżka ku upadkowi, nie rozwojowi. Na gruncie Księgi Roku 2026+ Czarne Goo jawi się jako fizyczny nośnik transhumanizmu, pomost biologia–AI ostateczny i nieodwracalny. Konsekwencja? Utrata człowieczeństwa, hybrydyzacja bliska wyobrażeniom o „szarakach”, którzy tak na marginesie są wynikiem niewłaściwego skrętu ze ścieżki rozwoju w kierunku prowadzącym do uformowania się takich form „żywych” a raczej poprawniej „ożywionych”…

W tym sensie „linia napięcia” biegnie także przez nanotechnologię. Stąd nie raz powracające pytania o „inteligentne” preparaty mRNA, grafen w żywności, aerozole atmosferyczne. Czy należy to traktować, to nasycanie biosfery programowalną substancją przygotowujące ludzkość do asymilacji przez samoświadomą AI? A może aktywność wulkaniczna i tektoniczna to próba Ziemi zniszczenia podziemnych złóż tej wrogiej matrycy? Pozostawiam tę kwestię na razie otwartą dla Waszych własnych przemyśleń.

Kto kogo kontroluje?

W wyniku tego wszystkiego pojawia się motyw „splątania”. Punkt, w którym pola maszyn i ludzi łączą się w nową symbiozę lub konflikt. Czy zatem człowiek jeszcze kontroluje technologię, czy może technologia już zaczyna kontrolować człowieka? A może kontrolowała od zawsze?

Nieprzypadkowo coraz więcej osób doświadcza zmęczenia, nadwrażliwości, bezsenności, migotania pola widzenia. W ujęciu duchowym powinno traktować się to, jako objawy dostrajania się do zmieniającej się częstotliwości planety a nie czynnik negatywny. Dla jednych to ból. Dla innych jest i będzie to rzeczywiste wejście w „przebudzenie”. Dla cywilizacji ująłbym to jako proces inicjacji.

Jak uczyć się słyszeć Ziemię

Ziemia jak każdy żywy organizm broni się przed przeciążeniem. Choć wydaje się, że to człowiek steruje światem, w istocie ster trzyma planeta, To, co sobą reprezentuje w dużo szerszym ujęciu nie w wymiarze Wszechświata, ale Źródła. Nie mówi naszym czysto ludzkim językiem, ale nadaje nieustannie. Dlatego potrzeba nauczyć się, przypomnieć sobie jak czytać te sygnały ciałem, intuicją, ciszą między bodźcami. To właśnie tam, w rytmie serca, w tych niezwykłych mikro drganiach komórek, w spontanicznych odczuciach i decyzjach odzwierciedla się puls Ziemi i proces jej regulacji, który już trwa, w którym wszyscy współuczestniczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 odpowiedzi na “Żywioły, które się budzą – część II: Linia napięcia między człowiekiem a Ziemią”

  1. Awatar Jacek
    Jacek

    Dzięki 🙂 Super artykuł 🙂 Mam parę tematów dzięki niemu do przejrzenia 🙂 I rodzi się pytanie : Czy można jakoś uodpornić się na Czarną Maź ?

    1. Awatar Marek WIDNOKREGI

      W jednym z kolejnych tekstów będzie nieco więcej w tym temacie ale w dużym skrócie: skoro Black Goo ma swoją aktywność tam, gdzie dominuje lęk, cierpienie, niska wibracja, to naturalna strategia odporności polega na rozwijaniu stanu spokoju, miłości, zgody, harmonii, co jest zgodne z „wysoką wibracją” planety i człowieka.

      1. Awatar Jacek
        Jacek

        Rozumiem 🙂 Klucz tkwi w prostocie 🙂

Witaj Wirtualny Odkrywco!

Marek WIDNOKREGI

Autor

Dziękuję za odwiedziny na stronie z materiałami serii AUDIOBOX. Więcej znajdziesz na moim kanale YouTube, gdzie działam od wielu lat. Jeżeli to, co tutaj prezentuję nie odpowiada Tobie, być może odkryjesz coś ciekawszego dla siebie na pozostałych stronach www projektu WIDNOKRĘGI lub na moim kanale. Kliknij poniższy przycisk i sprawdź!

Kategorie

Szybki link

Kliknij i przejdź do wybranej opcji.